czwartek, 3 stycznia 2013

Rozdział 63 Nowy York

Izabella

5.00 rano
Ta ciąża mnie wykończy. Dzisiaj wyjeżdżamy a ja znowu wymiotuję. Harry trzyma moje włosy. Siedziałam na zimnych płytkach i opierałam się o wannę.
- Umrę.- jęknęłam. Wczoraj jadłam wszystko co mi wpadło w ręce, a dzisiaj siedzę nad kibelkiem.
10.00 rano
- Izi jak się czujesz?- zapytał mnie Harry.
- Już lepiej.- odpowiedziałam. Z łazienki przeniosłam się na kanapę w salonie, a raczej Harry mnie przeniósł. Leżałam z głową na jego kolanach. 
- Iza jak chcesz to łazienka wolna.- powiedziała Paula, która pojawiła się na schodach. 
Była już kompletnie ubrana. <klik>. Wstałam i sama poszłam się ubrać. Padło na biały sweter i jeansy, do tego kremowe buty. <klik>. Przyjrzałam się swojemu odbiciu. Blada twarz, podkrążone oczy.
- Dajesz popalić mamusi.- powiedziałam do siebie, a raczej do tego orzeszka we mnie. 
Włosy zebrałam w kucyk. Gotowa zeszłam na dół. Z jakiejś niejasne przyczyny zebrało mi się na płacz. Podeszłam do Harrego i się w niego wtuliłam. Cicho łkałam. 
- Izi co jest?- zapytał zaniepokojony.
- Nic.- odpowiedziałam.- Po prostu zachciało mi się płakać. Harry o której mamy samolot.
-O 15.- za to jego odpowiedź wywołała u mnie śmiech.
- Odbija mi.- stwierdziłam ze śmiechem.
15 po południu NY 
Na reszcie wylądowaliśmy, już myślałam, że w życiu to nie nastąpi. całe osiem godzin w samolocie. Zabawne bo o 15 wsiadałam do samolotu i nadal jest piętnasta. wszędzie było pełno fanów i dziennikarzy. Przed lotniskiem czekała na nas długa czarna limuzyna. Jakoś udało nam się dostać do samochodu, w którym czekał na nas wujek Peter.
- Maleńka co ty taka blada.
- Nie cierpię latać.- powiedziała wsiadając do samochodu.
- Tylko to?- zapytał patrząc na rękę która bezwiednie znalazła się na moim brzuchu.
- Czemu myślisz, że to coś innego?
-Bo wyglądasz jak Jula była z tobą w ciąży, od początku miała okropne mdłości.- czułam wzrok Harrego na sobie.
- To tylko lot.- powiedziałam siadając obok Harrego.- Wujek gdzie my właściwie jedziemy.
- No do mnie, przecież nie pozwolę wam mieszkać w hotelu. Reszta już jest.
- Zostawiłeś ich samych bez opieki?- zapytałam.
- Tak, przecież są już dorośli.- zauważył.
- Mam nadzieję, że dom nadal stoi.- powiedział Harry.
Wujek nic już nie powiedział. W szybkim tempie dojechaliśmy pod willę wujka. Na całe szczęście dom jeszcze stał. W środku było nieco gorzej. Kilka zbitych doniczek, wazonów pełno jedzenia na podłodze. Wujek zrobił się czerwony ze złości.
- Wujek chodź przedstawię ci moją piosenkę.
- Może lepiej tak. - powiedział i nie zwracając uwagi na bałagan poszedł w kierunku studia.
- Liam.- krzyknęłam. Na schodach pojawił się chłopak.- Radzę, żebyś zgarną chłopaków i posprzątajcie to. Bo nawet ja nie dam radę uspokoić Petera. On jak się wkurzy jest gorszy od Paula.
- Tak jest.
- Bez wygłupów.- powiedziałam i poszłam do studia.
- To dawaj tą piosenkę.
- To niespodzianka. - zaśmiałam się.
- Dobra, a teraz proszę mi powiedzieć, który miesiąc.
- Najwyżej drugi tydzień. Nie mów nic rodzicom.
- Dobra maleńka.- zgodził się przytulając mnie.
- Nie krzycz na nich za bardzo. Niall ma dziś urodziny.- powiedziałam do niego.
- Będę spokojny.- powiedział i wyszedł.
Zostałam sama w studio.Mój wzrok zaczął błądzić po pomieszczeni. Nic się tutaj nie zmieniło, może przybyło parę instrumentów. Podeszłam do fortepianu. Stwierdziłam, że przećwiczę piosenkę na galę. Moje palce zaczęły poruszać się po klawiszach.
Czy możesz mnie zobaczyć?
Bo jestem tu
Czy możesz mnie usłyszeć?
Bo próbowałam sprawić abyś mnie zauważył
Co to dla mnie znaczy
By czuć się jak ktoś
Byliśmy na naszej drodze donikąd
Próbując się stamtąd wydostać
Przerwałam bo do pokoju wpadły dziewczyny. Od razu mnie przytuliły. Jak ja się stęskniłam za moimi wariatkami. Policzyłam głowy trochę mi się rozmnożyły. 
- Dan?- zdziwiłam się na widok byłej dziewczyny Liama.
- No co, myślałaś, że odpuszczę twój występ. 
- A właściwie jak?
- Wiesz ten facet w którym się zakochałam to Olivier Murs. Spotkałam dziewczyny na mieście i jestem. 
- Fajnie.- powiedziałam jeszcze raz przytulając dziewczynę. 
- No dużo mnie ominęło, ale dzięki Al znowu jestem na bieżąco.- stwierdziła przytulając blondynkę. Chyba się polubiły. Do studia weszła Paulina.
- O właśnie dziewczyny poznajcie moją siostrę cioteczną i jednocześnie córkę naszego drogiego Paula. Paulinę. - powiedziałam i o mało co nie pękłam ze śmiechu na widok min dziewczyn.- Paulino poznaj Daniell, Eleanor i Alice. Bo Camil i Emili znasz.
- Znam. Miło was poznać.
- Ciebie też, a teraz opowiadaj jak przez tyle lat nasz Paul ukrywał córkę.
- Sam o niej nie wiedział.- powiedziałam i zaczęłam opowiadać. 
- To takie romantyczne.- stwierdziłyśmy jednomyślnie. Do studia weszli chłopcy.
- Olly tu jest twoja zguba.- powiedział Liam wskazując na Dan.
- No widzę, ja jestem po próbie i pomyślałem, że cię odbiorę.- odezwał się chłopak.
- Fajnie, to do jutra.- pożegnała się i wyszła.
- I jak udało wam się uniknąć konsekwencji?- zapytałam.
- No.- zgodził się Niall.
- A własnie, wszystkiego najlepszego staruchu.- powiedziałam przytulając blondyna.- Szkoda, że nie ma imprezy, ale tort musi być.- powiedziałam. Do studia wszedł wujek Peter z tortem i szampanem bezalkoholowym. Wszyscy zaczęliśmy śpiewać.
- Jesteście tacy kochani.- powiedział Niall i zrobiliśmy grupowego miśka.
Zmęczona poszłam wcześniej spać, Harry poszedł za mną. Rano, obudził nas wujek Peter, był bezwzględny, bo oblał nas zimną wodą.  Pół przytomna i mokra spojrzałam na zegarek. Była ledwo 9 rano.
- Odbiło ci?- zapytałam.
- Idziemy zwiedzać.- oznajmił.
Wstałam z łóżka, to samo zrobił Harry. Razem z Harrym wzięliśmy prysznic, ubrałam się w ciemne jeansy, sweter w paki i brązowe kozaki. <klik>. Włosy zebrałam w warkocz. Zeszliśmy na dół. Każdy praktycznie zasypiał przy stole. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść kanapki. Zerwałam się z krzesła i pobiegłam do łazienki. Wszyscy pobiegli za mną.
- Izz co ci jest?- zapytał Niall
- Jak co Izz i Harry będą mieli dziecko.- ucieszył się Lou i zaczął biegać po całym domu wykrzykując nowinę.
- Naprawdę?- zapytała Emili.
- Tak.- odpowiedziałam, wszyscy zaczęli nam gratulować.
 Peter był bezwzględny i kazał nam zwiedzać. Jak wróciliśmy do domu, to wszyscy nie mieli siły już na wygłupy. Sama nie wiem nawet jak znalazłam się w łóżku, pewnie to sprawka Harrego.
Całe trzy dni razem z chłopakami spędziliśmy na próbach, wychodziliśmy rano i wracaliśmy wieczorem. Najpierw pilnował nas wujek Peter, a później Paul z ciocią Agatą, którzy przyjechali w piątek. Postanowione Dawid, Paulina no i ciocia Agata zamieszkają w Londynie u Paula. Paul i ciocia zachowują się gorzej niż ja i Harry.
Dzień gali
Całe szczęście, że u wujka w każdej sypialni była łazienka plus dwie dodatkowe, bo przy sześciu dziewczynach jedna, a nawet dwie łazienki to za mało. Od rana zaczęła się bieganina. Ja już porannym zwyczajem zwróciłam do kibelka wczorajszy posiłek. Musiał to zauważyć Zayn.
- Normalnie jakby widział Emili. - spojrzał na mnie.- Izz czy ty...?- nie dokończył pytania.
- Tak, ale na razie nikomu nic nie mów. To dopiero drugi tydzień. Wiesz zawsze może coś się stać.
- Harry wie?
- Wie.- odpowiedziałam.
- No to moje gratulacje. 
Kilka godzin później 
Ostatni raz spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Włosy miałam zebrane w kok, lekki makijaż. Na sobie miałam krótką, niebieską sukienkę bez ramiączek, tego samego koloru szpilki <klik>. Wyszłam z łazienki i zarzuciłam na ramiona skórzana czarną kurtkę i poszłam czekać na dół w salonie na resztę. Pierwszy z góry zszedł Harry. Elegancko wyglądał w garniturze. Podszedł do mnie.
- Pięknie wyglądasz.- szepną mi do ucha. Jego usta zjechały po mojej szyji, wywołując przy tym dreszcz. 
- Ty też niczego sobie.- powiedziałam odchylając głowę.
- Wy chyba nawet minuty nie możecie wytrzymać bez miziania się.- zaśmiał się Louis, który razem z El schodził po schodach. Dziewczyna miała na sobie długą czarną sukienkę bez ramiączek. <klik>. Wyglądała cudownie.
- Sądząc po waszych minach wy też nie możecie wytrzymać.- powiedziałam.
Lou już więcej nic nie powiedział. Ze śmiechem z góry zeszli Alice i Liam. Blondynka była w krótkiej koronkowej sukience <klik>.  Następna z góry zeszła Paula w sukience którą kupiłyśmy w Krakowie <klik>.
- Nie cierpię sukienek.- powiedziała i o mało co się nie wywaliła.- I szpilek.
- Takie życie.
Następni z góry zeszła Cama, ona była w białej sukience z czarną koronką <klik>. Na końcu zeszła Emili z Zaynem. Nasza Emili była w długiej czerwonej sukience. <klik>.
- Dobra, a gdzie jest Niall?- zapytałam.
- A gdzie może być Niall.- odpowiedział mi pytaniem na pytanie Liam.
- W kuchni.- powiedzieliśmy zgodnie. Wszyscy razem poszliśmy do wcześniej wymienionego pomieszczenia. Znalazła się nasza zguba. Blondyn siedział przy wysepce i zajadał się czymś.
- Niall jesteśmy już gotowi, a ty?- zapytała blondyna Emili.
- Też.- Niall skończył jeść i mogliśmy już pójść do limuzyny.

- A teraz na scenę zapraszamy Izabellę Anders.- po słowach prowadzącego weszłam na cenę. Rozległy się pierwsze takty piosenki, a ja zaczęłam śpiewać.



Czy możesz mnie zobaczyć?
Bo jestem tu
Czy możesz mnie usłyszeć?
Bo próbowałam sprawić abyś mnie zauważył
Co to dla mnie znaczy
By czuć się jak ktoś
Byliśmy na drodze do nikąd
Próbując się stamtąd wydostać.
I mówię Oh
Zamierzamy to pokazać
Zrobimy to, tylko odsuń wszystko
Co hamuje nasze marzenia
I spróbuj
Przywrócić je do życia
Zabłyśnij, żeby inni zobaczyli
Mieliśmy być kimś
Kimś
ktoś, kiedyś pewnego dnia, w jakiś sposób
Jestem bardzo zmęczona od bycia niewidzialną 
Ale czuje to, ya 
Jak ogień pod powierzchnią 
Próbujący mnie uwolnić
Ale w środku mnie
Bo stoimy teraz na krawędzi
A w dół jest długa droga
I mówię Oh
Zamierzamy to pokazać
Zrobimy to, tylko odsuń wszystko
Co hamuje nasze marzenia
I spróbuj
Przywrócić je do życia
Zabłyśnij, żeby inni zobaczyli
Mieliśmy być kimś
Kimś
ktoś, kiedyś pewnego dnia, w jakiś sposób

Kiedy idziesz w tych ciemnościach
Czujesz światło reflektora, żarzące się jak żółte słońce
Kiedy spadniemy, spadniemy razem
Aż do naszego powrotu i będziemy numerem jeden
I mówię Oh
Zamierzamy to pokazać
Zrobimy to, tylko odsuń wszystko
Co hamuje nasze marzenia
I spróbuj
Przywrócić je do życia
Zabłyśnij, żeby inni zobaczyli
Mieliśmy być kimś
Kimś
ktoś, kiedyś pewnego dnia, w jakiś sposób
Były wielkie brawa, zeszłam ze sceny z wielkim uśmiechem zeszłam ze sceny. Od razu wpadłam w ramiona Harrego. On złapał mnie w tali, podniósł do góry i wpił się w moje usta. Pocałunek się pogłębiał.
- Wy wiecie, że my tutaj stoimy?- zapytała nas Emili, tym samym przerywając nam. Harry odstawił mnie na ziemię i reszta zaczęła mnie przytulać.
- No nie wiedziałam, że mam aż tak zdolną chrześniaczkę.- powiedziała ciocia Aga. 
- One Direction proszę się przygotować.- rozkazał ktoś z obsługi. 
- Izi gotowa?- zapytał Harry.
- Gotowa.- odpowiedziałam. 
Cała nasza szóstak wyszła na scenę. Na całej scenie były zgaszone światła, zaczęła się piosenka i przy pierwszych słowach, które miałam zaśpiewać snop światła został skierowany na mnie. Zaczęłam śpiewać, dobrze już znana mi piosenkę 
Zatrzaśnij drzwi wyłącz światło
Chcę być z tobą
Chcę poczuć twoją miłość
Chcę leżeć obok ciebie
Nie mogę tego ukryć, chociaż próbuję
Serce bije mocniej
Czas ucieka
Drżące ręce dotykają skóry
To sprawia, że jest trudniej
I łzy spływają po mojej twarzy
W tym momencie poczułam delikatny dotyk na mojej ręce.  Podniosłam moje spojrzenie które spotkało się z zielonym spojrzeniem Harrego. Ten uśmiech na jego ustach sprawił, że moje serce zaczęło szybciej bić, a jak zaczął śpiewać patrząc w moje oczy, czułam że za chwilę się pobeczę.
Gdybyśmy mogli żyć tym życiem przez jeszcze jeden dzień
Gdybyśmy mogli cofnąć czas
Do Harrego przyłączyli się chłopcy. Harry śpiewając ciągle patrzył mi w oczy. 
Wiesz, że będę 
Twoim życiem, twoim głosem, twoim powodem by być
Moja miłość, moje serce oddycha dla tego momentu w czasie 
Aż znajdę słowa które chcę ci powiedzieć
Zanim mnie opuścisz
Niall
Zamknij drzwi
Wyrzuć klucz
Nie chcę być wspomnieniem 
Nie chcę być widziany 
Ni chcę być bez ciebie
Mój rozsądek jest zachmurzony
Jak niebo dzisiejszej nocy
Louis
Dłonie są ciche 
Głos jest sparaliżowany 
Próbuję krzyczeć z wnętrza płuc
ale to sprawia, że jest trudniej
I łzy spływają po mojej twarzy
Harry 
Gdybyśmy mogli żyć tym życiem przez jeszcze jeden dzień
Gdybyśmy mogli cofnąć czas
One Direction
Wiesz, że będę
Twoim życiem twoim głosem, twoim powodem by być
Moja miłość, moje serce oddycha dla tego momentu w czasie
Aż znajdę słowa, które chcę ci powiedzieć
Zanim mnie opuścisz
Zayn
Przebłyski, które zostały w mojej pamięci
Wracam z powrotem do tych czasów
Gdy bawiłem się na ulicy
kopiąc piłkę, tańcząc na palcach, stojąc na krawędzi
Stos moich ubrań leży na brzegu Twego łóżka
Gdy czuję, że upadam
Obracam to w żart
Wszyscy
Wiesz, że będę 
Twoim życiem, twoim głosem, twoim powodem by być
Moja miłość, moje serce oddycha dla tego momentu w czasie
Aż znajdę słowa, które chcę ci powiedzieć
Zanim mnie opuścisz
Wszyscy czekaliśmy na reakcję publiczności. Rozległy się brawa, a my wszyscy razem zaczęliśmy się cieszyć jak małe dzieci. Zbiegliśmy ze sceny, zaczęły się uściski i gratulacje. One Direction zdobyło dwie nagrody. Ja i Harry postanowiliśmy wrócić wcześniej. Czekaliśmy na taksówkę,  kiedy zaczepił nas Conor Maynard .
- Izabella Anders?- zapytała.
- Tak.
- Chciałem pogratulować występu i zapytać.
- O co?
- Sama piszesz piosenki.
- Tak.- odpowiedziałam.
- Podpisałem kontrakt z twoim tatą i chciałbym, nie wiem może mogłabyś coś dla mnie napisać.
- Nie wiem.
- Jak się zdecydujesz to do mnie zadzwoń.- chłopak dał mi swój numer telefonu i odszedł. 
W końcu podjechała taksówka, razem z Harrym wsiedliśmy do żółtego pojazdu. W Nowym Jorku tao nawet w środku nocy są korki. Samochód nagle się zatrzymał, a ja gdyby nie pasy spadłabym z siedzenia. Harry się nie zapiął i tyłkiem wylądował na ziemi. Jego mina była bezcenna, zaczęłam się śmiać. Dojechaliśmy do domu, poszłam pod prysznic, przebrana w dresy i koszulkę Harrego usiadłam obok niego na kanapie.
- Co oglądamy?- zapytałam.
- Tytanika. - odpowiedział mi uśmiechnięty.
Poszłam do kuchni po popcorn, po chwili wróciłam z miską pełną prażonej kukurydzy usiadłam na kanapie. Harry w połowie filmu się rozpłakał, a mnie rozbolał brzuch. Wstałam z zamiarem pójścia do toalety.
- Gdzie idziesz?
- Do łazienki.- odpowiedziałam.
Szłam korytarzem, nagle obraz zaczął mi się zamazywać.  Oparłam się o komodę stojąca w korytarzu. Ból zaczął się nasilać, ledwo stałam na nogach. Poczułam ból upadając zwalając przy tym wazon. Ostatnie co pamiętam to zaniepokojoną twarz Harrego.
_____________________________________________
Udało mi się napisać. Wyszedł mi jakoś strasznie długi, ale nie będę go dzielić
Mam focha. Jesteście po prostu straszni, miło by było czasem przeczytać jakiś komentarza. 
Może tym razem wam pójdzie lepiej. Do końca zostało już niewiele. 


4 komentarze:

  1. Rozdział genialny z resztą jak zawsze.
    Sorry, że wcześniej nie skomentowałam, ale nie miałam za dużo czasu.
    Obiecuję, że następne będe komentować.
    Czekam na nn :)
    Pisz szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Opisze Ci ten rozdział w trzech słowach Super, Extra, Czadowy.
    Pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny! Czekam na następny! Zapraszam na mojego bloga http://notidealbutmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. http://everything-has-change.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń