niedziela, 2 września 2012

Rozdział 23 Po latach

Camil

    Obudziłam się w ramionach mojego głodomorka. Mamrotał coś przez sen o naleśnikach. Zaśmiałam się cicho tak aby nie obudzić Nialla. Leżałam w jego ramionach gdy ktoś zapukał do drzwi. Wyplątałam się z objęć blondyna, po drodze do drzwi założyłam koszulkę Nialla, która walała się po podłodze. Otworzyłam drzwi, a w progu stała Izz. Złapała mnie za rękę i wyciągnęła mnie z pokoju.
- Zrobiliście to?- zapytała, kiwnęłam głową na potwierdzenie jej słów.- Zabezpieczyliście się?- dobra te jej pytania robią się po prostu śmieszne.
- Izz masz mnie za nieodpowiedzialną smarkulę. Jasne, że się zabezpieczyliśmy.- widać, że moja przyjaciółka odetchnęła z ulgą.
- Dobra, budź tego swego casanowę bo chłopacy mają dzisiaj próbę.
- Ok.- zgodziłam się z nią i wróciłam do pokoju.
- Kotek kto to był?- zapytał się zaspany Niall
- Izz. Kazała wstawać, macie dzisiaj próbę.- odpowiedziałam podchodząc do niego. Tan złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie. Wylądowałam na nim, po chwili całował mnie w usta. - Niall kochanie, musimy wstawać.- powiedziałam do niego, ale szczerze nie miałam na to najmniejszej ochoty.
- Nie mam zamiaru.- powiedział i przeturlał nas po łóżku tak, ze znalazłam się pod nim. Całował mnie w usta, jego dłonie znalazły się pod koszulką i delikatnie bawiły się moimi piersiami. Nasze pieszczoty przerwało wtargnięcie Louisa do pokoju.
- Zakochańce wstawać, a nie bawicie się w robienie dzieci.- powiedział bez żadnych ogródek Lou.
- Spieprzaj stąd Lou.- warkną Niall patrząc złowrogo na Louisa.
- Już idę. Daddy kazał was obudzić.- zaczął się tłumaczyć.
- Wcale nie kazałem.- w drzwiach pojawił się Liam. - Lou ty dzieciaku, wychodź stąd. Sorki za niego, ale jak już wstaliście to powiem wam, że za dwie godziny jedziemy.- powiedział Liam wyprowadzając Lou z pokoju.
- Za grosz prywatności.- powiedział Niall. Położył się obok mnie i przytulił.- Kocham cię.
- Ja ciebie też, a teraz lecę pod prysznic.
- Kochanie, powiedz mi jedno.
- Tak?
- Nie żałujesz?- zapytał.
- Nie żałuję, a ty.
- Też nie.- odpowiedział i się do mnie uśmiechną.
- To po co zadajesz takie głupie pytania?
- Aby się upewnić, że nadal mnie kochasz.- powiedział patrząc na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami, w których można było utonąć.
- Kocham cię, a teraz idę pod prysznic.- powiedziałam do niego i zniknęłam w łazience.
    Wskoczyłam pod prysznic, zadowolona z wczorajszej nocy wspominałam. Po kilku minutach pod ciepłą wodą wyszłam i zawinięta w ręcznik skierowałam się do pokoju bo nie miałam ze sobą, żadnych ciuchów. W pokoju Niall siedział na łóżku w samych bokserkach i wcinał żelki. Trzeba przyznać wyglądał apetycznie. Kiedy ja weszłam od razu spojrzał na mnie.
- Kotek wiesz co ten strój bardzo mi się podoba.- powiedział podchodząc do mnie i całując w usta.
- Kochanie nie mamy czasu na zabawę.- upomniałam go. Niall nie zwrócił najmniejszej uwagi na moje słowa  tylko wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Całował mnie w usta, jego dłonie znalazły się pod ręcznikiem, który już po chwili został odwinięty ze mnie. Jego usta schodziły coraz niżej. Delikatnie całował mój dekolt, później piersi, a już po chwili mój brzuch. Z moich ust wydał się jęk rozkoszy, a do pokoju wparował Lou. Znowu. Niall wściekły przestał mnie całować, a ja nieco zawstydzona owinęłam się z powrotem ręcznikiem.
- O kurwa przepraszam- powiedział patrząc na nas.- Uciekałem przed Liamem bo rzucałem w niego łyżkami  
- Cholera Lou kiedy nauczysz się pukać. - krzykną wściekły Niall - Spieprzaj z mojego pokoju i następnym razem pukaj.
     Lou z rękoma podniesionymi w geście obronnym ewakuował się z pokoju. Niall odwrócił się do mnie i uśmiechną się lekko.
- Przepraszam za niego, ale on jest niereformowalny.
- Nic nie szkodzi idę się ubrać, a ty postaraj się go nie zabić bo to jest twój przyjaciel.- powiedziałam i z szafki, którą mój chłopka przeznaczył na moje ubrania.
    Weszłam do łazienki, ciało posmarowałam balsamem i ubrałam się w ciuchy. Wysuszyłam włosy zebrałam je w kucyk, lekko się pomalowałam i wyszłam z łazienki.

Zayn

     Cudownie spało się trzymając ją w swoich ramionach, ale trzeba było wstawać. Nie budziłem jej tylko poszedłem do łazienki. Szybko mi poszło bo po 30 minutach byłem już gotowy. Podszedłem do Emili i próbowałem ją obudzić, ale nie reagowała. Wpadłem na pomysł, pocałowałem ją w usta, a ona otworzyła oczy, na początku było w nich widać zdziwienie, a później zadowolenie. Oderwaliśmy się od siebie.
- Chcę takie pobudki codziennie.- powiedziała.
- Da się załatwić, ale tylko ja byś nocowała u nas.
- Wiesz zwariował byś już po kilku dniach.- powiedziała wstając z łóżka.- Zayn pójdziesz obudzić Melanie, a ja wezmę prysznic.
- Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim?- zapytała patrząc na mnie.
- Dostanę buziaka.- odpowiedziałem, a Emi podeszła do mnie i pocałowała mnie w usta, po chwili oderwała się ode mnie i poszła do łazienki.
    Wyszedłem ze swojego pokoju i skierowałem się do gościnnego. Tam w łóżku spała Melania, zwinięta, podszedłem do niej i obudziłem. Spojrzała na mnie dużymi oczami.
- Dzień dobry, czas wstawać. - powiedziałem do niej, a ona się do mnie uśmiechnęła.
- Już.- powiedziała niechętnie i wyskoczyła z łóżka.- Zayn powiedz gdzie jest łazienka?-zapytała
- Tam- wskazałem na drzwi po prawej.- dziewczynka weszła do łazienki i już po kilku minutach wróciła wyszykowana. Wyglądała tak.- Szybka jesteś, ja w życiu nie wyrobił bym się w tak krótkim czasie.
- Ty to nie ja.- powiedziała do mnie.
- Chodź idziemy na śniadanie bo Niall zje nam wszystko.- zaproponowałem. Mała złapała mnie za rękę i poszliśmy na dół.

Emili

    Dałam upragnionego buziaka Zaynowi i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w to. Wysuszyłam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Jeszcze tylko przeciągnęłam tuszem rzęsy i byłam gotowa. Wyszłam z pokoju Zayna i sprawdziłam czy Mela jest już gotowa. Malika i dziewczynki nie było w pokoju gościnnym. Zeszłam na dół, a tam przy stole siedzieli już wszyscy. Niall jadł i dziwnie patrzył się na Louisa, który popijał najprawdopodobniej sok marchewkowy, obok Niall siedziała uśmiechnięta Cama i podbierała blondynowi kanapki z talerza, on najwidoczniej nie miał nic przeciwko. Obok nich siedział Harry, a na jego kolanach Izz ubrana w to. Była to moja bluzka. Dalej siedział Liam i Daniell, dyskutowali o czymś i nie zwracali uwagi na towarzystwo. Obok Lou i El, która trzymała Melanię na kolanach i karmiła ja płatkami. No i w końcu mój Zayn. Dobra od kiedy on jest mój.
- O już jesteś.- powiedział Malik podchodząc do mnie i całując delikatnie w usta.- Ślicznie wyglądasz. - dodał, usiedliśmy na krzesłach, chłopak podał mi kubek z kawą i talerz z kanapkami.
- Dobra trzeba ustalić kto z kim jedzie?- powiedział Liam.
- Ja odwożę dziewczyny.- powiedział Zayn.
- Ja zawożę Camil do studia.- dodał Niall przerywając jedzenie.
- O to może ja zabiorę się z wami?- zapytała Eleanor.
- Dobra.- zgodził się Niall.
-Ok. To może weźmiesz jeszcze Lou.?- zapytał Liam.
- Nie ja z nim nie jadę. On mnie zabije.- krzyknął Lou.
- Nikt nie jest głuchy więc nie musisz się drzeć. Powiedz mi czemu Niall miałby cię zabić?
- Bo mu przeszkodziłem.- odpowiedział.
- To niech pojedzie z nami.- zaproponowała Izz.
- Ok. Czyli każdy ma transport. Najpóźniej o 9.30 macie być w studio.- Poinformował nas Liam i razem z Dan wstali od stołu.- To cześć. - pożegnali się i poszli trzymając się za ręce.
- Zayn my też będziemy lecieć.- powiedziałam a chłopak od razu wstał z krzesła. Male też zeskoczyła, ale najpierw przytuliła Els na pożegnanie. Złapała Zayna za rękę. Poszliśmy do samochodu.

Izabella

    Byliśmy już w studiu taty, kiedy usłyszałam znajomy głos. Nie mogłam sobie przypomnieć, z kąd znam ten głos. Weszłam do studia skąd dochodziły słowa piosenki:
She's  the kinda girl boys read about in magazines, gloss magazines 
She is the one I think about leading lady in my dreams 
Hey I have so long, to gather up my courage she has got me love drunk fumbling my words
Times running out, gotta do it now
She's the one I cannot live without
- Gibi  co to jest?- zapytałam się dźwiękowca.
- To jest nowa piosenka JLS. Twój tata podpisał z nimi kontrakt.- odpowiedział.
- Co piękna podoba ci się?- to pytanie zadał mi facet który, akurat wszedł do studia.
- Może być.- odpowiedziałam.
- Powiedz mi, pracujesz tu czy jesteś fanką tego dzieciaka?- zapytał patrząc na Harrego. Teraz to przegiął, kiedyś z niego nie był taki palant.
- Nie pracuję tu. Fanką też nie jestem.
- Oj, to dlaczego tutaj jesteś, myślałem, że to porządne studio i byle kogo nie wpuszcza.
- Ciebie jakoś wpuścili.- jego mina nieco mnie rozbawiła.
- Ta gówniara mnie obraża nich ktoś wezwie ochronę.- powiedział.
- Nie radził bym.- do rozmowy wtrącił się Gibi, a Harry przyglądał się naszej potyczce w milczeniu.
- Wiesz co Aston, kiedyś nie byłeś takim palantem. Sława uderzyła ci do głowy.- powiedziałam i chciałam wyjść, ale korkował mi przejście.- A teraz rusz swój tyłek i pozwól mi przejść.
- Kim ty jesteś,aby mi mówić co mam robić.?- zapytał.
- A nie przedstawiłam się. Jestem Izabella Jen Anders.- jego oczy zrobiły się wielki ze zdziwienia.- A teraz się przesuń.- bez słowa zrobił to co kazałam i razem z Harrym wyszliśmy.

____________________________________________________________________________
Jest następny sorry że tak długo nie dodawałam, ale mojej kochanej rodzicielce, zamarzyło się malowanie i cały weekend byłam zajęta. Więc rozdział jest dla tych którzy tak samo ubolewają nad tym, że te wakacje dobiegły końca. Trzymajcie się, Całuski
                                                                                                        Klaudia

3 komentarze:

  1. Super <3 kocham tego bloga nie mogę się doczkać następnego
    wstawiaj szybko

    OdpowiedzUsuń